Kiedy i gdzie kupić sprzęt do odśnieżania?

Upały od kilkunastu dni męczą, szczególnie mieszkańców dużych miast.

Co i rusz na forach i blogach można spotkać wpisy o treści w stylu: “Gorąco, chciałem kupić sobie wiatrak, ale w supermarkecie już nie mieli albo były bardzo drogie!”.

Taki już urok polskiego handlu. Co bardziej błyskotliwi obserwatorzy życia sklepowego doradzają, że wiatraki najlepiej kupować, kiedy jest zimno.

Przez analogię, sprzęt do odśnieżania najlepiej kupić właśnie teraz, w lato. Tylko gdzie? W marketach próżno go szukać. Na Allegro? W jakichś specjalistycznych sklepach? Jak się poszuka, to można wyszperać coś ciekawego. Oczywiście, mowa nie o łopatach do śniegu (choć faktycznie najtaniej da się je kupić na początku wiosny), ale o nieco droższym sprzęcie, np. odśnieżarkach.

Można polować na sprzęt z wystawy, na egzemplarze używane krótko (jeden sezon). Wystarczy poszperać.

Czym zajmują się firmy odśnieżające po sezonie?

Sezon na odśnieżanie defnitywnie się zakończył. A przynajmniej wypadałoby mieć taką nadzieję (w zeszłym roku śnieg padał w trakcie majówki). Czy to oznacza, że do późnej jesieni firmy odśnieżające mają wakacje? Nic z tego.

Czym zajmują się ludzie od odśnieżania poza sezonem? Istnieje kilka możliwości:

  • większość firm odśnieżajacych zajmuje się też sprzątaniem, dbaniem o zieleń miejską lub dbaniem o czystość ulic (solarki zmieniają się “polewaczko-zamiataczki”),
  • firmy specjalizujące się w odśnieżaniu dachów i usuwaniu sopli przy dodatnich temperaturach świadczą innego rodzaju usługi alpinistyczne – mycie okien, remonty w trudnych warunkach, wysokościowe prace ogrodniczo-leśne,
  • niektóre firmy odśnieżające przy pomocy nowoczesnego, specjalistycznego sprzętu (np. podpiętego do quadów), wiosną, latem i jesienią po prostu udostępniają swoje maszyny do celów rekreacyjnych (wspomniane quady), budowlanych, ogrodniczych, leśnych itd.

Jak widać, pracy poza zaspami jest wiele. Czy zatem odśnieżanie i to wszystko, co z nim związane, to doskonały biznes? Tak, jak wiele innych, o ile włoży się w niego dużo pracy, zapału, pomysłu i wytrwałości. Jedno jest pewne – na rutynę i brak urozmaicenia w tej branży narzekać nie można.

Afera solna, czyli sól drogowa do produkcji wędlin

Ostatnio głośno zrobiło się o tzw. aferze solnej, czyli przekręcie polegającym na sprzedaży soli przemysłowej do celów spożywczych.

Kilka firm z województwa kujawsko-pomorskiego przez ładnych parę lat urządziło sobie rewelacyjny biznes. Dzięki przepakowywaniu soli byli w stanie osiągnąć 3-4 krotną przebitkę w cenie. Zyski pewnie wynosiły dziesiątki milionów złotych.

Sprawa jest o tyle groźna, że sól przemysłowa, niebadana i nieprzeznaczona do celów spożywczych, była używana m.in. do produkcji wędlin. Odpowiednie służby badają teraz, czy nie zostało poważnie narażone zdrowie i życie ludzi.

Komentujące tę aferę nie pozostaje nam nic innego, jak tylko życzyć winnym jak najsurowszych wyroków. Do myślenia daje też fakt, że ten nieskomplikowany przecież proceder trwał tak długo i nie wykryły go żadne służby (dopiero dziennikarze TVN dali radę). Po co wydajemy z podatków miliony na wszelkie instytucje, sanepidy i kontrole, skoro nie są w stanie wykryć tak wielkiego przekrętu przez tyle lat?

Zbliża się koniec zimy…

Wielkimi krokami zbliża się wiosna. Ostatnie podrygi zimy są błyskawicznie zmiatane przez coraz wyższe temperatury i padający deszcz.

Czy to początek wielkiego lenistwa dla firm odśnieżających? Absolutnie nie! Po pierwsze, po sezonie większość firm z tej branży zajmuje się czymś innym (usługi porządkowe, ogrodnictwo itd.). Po drugie, trzeba przecież myśleć o przygotowaniach na następny sezon – czyli o przeglądzie sprzętu, odnowie zapasów itd.

W jednym z najbliższych wpisów postaram się opisać nieco dokładniej, jak firmy odśnieżające radzą sobie z sezonowym charakterem swojej działalności.

Sroga zima? Do rekordu zimna jeszcze nam daleko…

Początek zimy najwyraźniej nas rozpieścił. Temperatury w okolicach zera, niewielkie opady. Święta może mało klimatyczne, szarobure, ale za to człowiek nie marzł i nie musiał odśnieżać.

Zrobiło się trochę chłodniej i w mediach od razu panika. Niemalże stan wyjątkowy chcą wprowadzać. A przecież temperatury w okolicach -10 stopni to nic niezwykłego w naszym klimacie.

Wprawdzie prognozy mówią o -20 stopniach w najbliższych dniach, ale raczej nocą i w niektórych rejonach Polski. To oczywiście już niebezpieczne temperatury i należy się na nie odpowiednio przygotować. Ale wystawianie koksowników przy -10 stopniach? Chyba zrobiliśmy się zbyt wygodni. Z takimi temperaturami poradzi sobie solidne ubranie.

Ile brakuje nam jeszcze do rekordu zimna? Sporo. 11.01.1940 roku zanotowano w Siedlcach -41 stopni. To dopiero jest zima!