Odśnieżanie samochodu z włączonym silnikiem

Śnieg znowu spadł, zrobiło się chłodniej. Furorę w Internecie robią filmy ze Szczecina, na których ludzie jeżdżą po ulicach na łyżwach.

Da się również zauważyć inny zimowy hit ostatnich dni. Nagłówki serwisów informacyjnych atakują – za odśnieżanie samochodu przy włączonym silniku grozi mandat do 300zł!

Okazuje się jednak, że prawda jest nieco inna. Po pierwsze, faktycznie nie wolno zostawiać samochodu z włączonym silnikiem na terenie zabudowanym. Nie wolno też używać samochodu, gdy wiąże się to z nadmierną emisją spalin lub hałasu – niuzasadnione pozostawienie włączonego silnika narusza ten przepis.

Pytanie – czy odśnieżanie samochodu (zgodnie z prawem obowiązkowe!) podpada pod którykolwiek z tych przepisów? Wydaje się, że żaden rozsądny policjant nie wystawi mandatu za kilkuminutowe “grzanie” silnika przed jazdą. Bardzo często nie da się przecież odśnieżyć zmrożonych szyb bez choćby krótkiego ich ogrzania. Poza tym, kiedy np. wieziemy dzieci, zależy nam na szybkim nagrzaniu wnętrza samochodu.

Ciekawe, czy zdarzały się w Polsce sprawy sądowe związane z odśnieżaniem aut przy włączonym silniku. Zdrowy rozsądek nakazuje w to wątpić, ale absurdy życia codziennego przekonują co jakiś, że tak naprawdę wszystko jest możliwe…

Odkurzacz do śniegu

Od czasu do czasu, szczególnie po obfitych opadach śniegu, ludzie pytają o odkurzacz do śniegu. Z reguły, poprzez analogię do odkurzaczy do liści, poszukujemy prostego urządzenia, które zdmuchnie śnieg np. z chodnika na trawnik.

Istnieje rzeczywiście bardzo dużo tzw. odkurzaczy do liści, które w rzeczywistości najczęściej są dmuchawami (bo nie wciągają liści do worka, ale zdmuchują je w inne miejsce). Z podobnymi urządzeniami do śniegu jest już nieco gorzej.

Po pierwsze, zdmuchiwanie działa tylko na świeży, puszysty śnieg. Ubitą, zlodowaciałą warstwę śniegu możemy usunąć tylko odpowiednią odśnieżarką, wyposażoną w specjalne szczotki. Na naprawdę zamarznięte powierzchnie najlepszy jest kilof do lodu, ewentualnie środki chemiczne.

Czy zatem warto wyposażyć się w odkurzacz (dmuchawę) do śniegu? Ma to sens, o ile szukamy urządzenia do jednego, bardzo specyficznego rodzaju prac. Dużo bardziej uniwersalne będą choćby najprostsze odśnieżarki (sprawdź, gdzie kupić najtaniej).

Udrażnianie rynien

Kiedy pojawiają się pierwsze mrozy i opady śniegu, szybko poszukujemy firm lub osób, które będą w stanie odśnieżyć nasze posesje i dachy. Coraz częściej pamiętamy też o usuwaniu sopli, pewnie m.in. z powodu regularnych medialnych alarmów o lodzie spadającym ludziom na głowy.

Jak to zwykle bywa, zapominamy o profilaktyce. W tym wypadku, o udrażnianiu rynien. Powinna to być czynność wykonywana regularnie – jeśli w pobliżu mamy dużo drzew, nawet dwa razy rocznie – wiosną i jesienią.

Nieudrożnione rynny, szczególnie przy temperaturach oscylujących wokół 0 stopni, mogą sprawić nieprzyjemną niespodziankę. Rynna wypełniona lodem może ważyć nawet kilkaset kilogramów!

Porządne firmy zajmujące się pracami porządkowymi (odśnieżaniem posesji, dachów, pielęgnacją zieleni) mają w swojej ofercie udrażnianie rynien. Prawdziwy fachowiec powinien przy każdym zleceniu chociaż zajrzeć do rynny i skontrolować jej stan.

Obowiązek odśnieżania chodnika

Właściciele posesji prywatnych co zimę straszeni są karami za nieodśnieżone chodniki (te dostępne publicznie). Ile w tym prawdy?

Rzeczywiście, polskie prawo nakłada na właścicieli nieruchomości obowiązek odśnieżania chodników przylegających bezpośrednio do ich działek lub budynków.

Kara za nieodśnieżony chodnik to zwykle mandat w okolicach 100zł, choć jego maksymalna wysokość to 500zł. W przypadku nieprzyjęcia mandatu (zwykle wystawianego przez straż miejską lub policję), właściciel nieodśnieżonego chodnika musi liczyć się z postępowaniem sądowym i kilkutysięczną grzywną.

Dodatkowo, jeśli ktoś zrobi sobie krzywdę na naszym nieodśnieżonym chodniku, możemy być pociągnięci do odpowiedzialności na drodze postępowania cywilnego (np. zadośćuczynienie i pokrycie kosztów leczenia).

Kiedy nie trzeba odśnieżać chodnika? Wtedy, kiedy nie przylega on bezpośrednio do naszej nieruchomości. Ratunkiem okazuje się tutaj np. pas zieleni miejskiej (np. trawnik) pomiędzy granicą działki i chodnikiem.

Odśnieżanie chodnika nie jest również obowiązkowe, jeśli dopuszcza się na nim płatny parking samochodowy lub jeśli znajduje się przy nim przystanek komunikacji miejskiej.

Zima zaskoczy drogowców, kierowców i posłów?

Wprawdzie do pierwszych śniegów zostało jeszcze trochę czasu (miejmy nadzieję), to pewnie dziennikarze już szykują materiały o tym, jak to zima zaskoczyła tego czy owego.

W letnim sezonie ogórkowym pojawiła się nawet plotka, czy raczej pomysł naszego kochanego ustawodawcy, zgodnie z którym w Polsce miałby obowiązywać nakaz zmiany opon na zimowe i to od konkretnej daty (bodajże 1 listopada).

Bezsens takiego rozwiązania w polskich warunkach jest oczywisty. O ile można się zastanawiać nad nakazem jazdy na zimówkach w trudnych warunkach, czy w górach, o tyle wyznaczanie konkretnej daty świadczy o kompletnym oderwaniu pomysłodawcy od realiów. Po pierwsze, w listopadzie czasami mamy piękną pogodę i nawet kilkanaście stopni na plusie. Po drugie, rekordowe kolejki do warsztatów murowane.

Zamiast wymyślać bzdurne przepisy, można by popracować nad świadomością ludzi na temat przygotowania samochodu do zimy. Bo przecież nie tylko o opony chodzi. Dla własnego bezpieczeństwa (ale też wygody) warto sprawdzić układ hamulcowy, chłodniczy, akumulator, stan wszystkich wężyków itd.

Warto byłoby też w końcu zadbać o sensowną komunikację publiczną (jako rozsądną alternatywę w naprawdę mroźne i śnieżne dni). Przede wszystkim o ogrzewanie. Jest to od dzisięcioleci problem nie do rozwiązania – może trzeba wprowadzić przepisy, które z mocy ustawy nakazywałyby kierowcom i motorniczym nastawiać ogrzewanie zgodnie z panującymi warunkami pogodowymi? ;)

A może ustawa to za mało? Może potrzeba nam nowelizacji Konstytucji? Albo lepiej od razu szukać pomocy w UE? ;)